Wystawy

  • 30.052019
    instalacja_1.JPG

    Ewa Kuryluk "Kraków 1946"

     

     

    Kraków 1946 to intymny portret grupowy we wnętrzu. Składa się z sylwetek i twarzy naturalnej wielkości wyciętych ze starych zdjęć rodzinnych oraz z fotograficznych kolaży i z pamiątek po bliskich. „Mama w ciąży” to symulująca ciążę Ewa Kuryluk w wieku 72 lat z twarzą młodej Miriam — raz w jedwabnej chustce z reprodukcją „Łodzi” van Gogha, raz z bursztynową broszką swojej mamy, „Ewunia w wózeczku” jest przykryta szydełkową robótką babci. Z jej zdjęć babci wybrała artystka najstarsze, zrobione w Berlinieprzez pierwszą wojną światową. Młoda dziewczyna z bukietem herbacianych róż stoi przy oknie galerii, za szybą jest zdjęcie „tego miejsca na t”. Na pamiątkę tych słów, których nie rozumiała w dzieciństwie, artystka wymazała „reblinka” z drogowskazu na pustej stacyjce kolejowej, zostawiając tylko „T”.  

    https://youtu.be/Qhj-EZwM0JE

     

  • 28.032019
    wystawa_Sienickiego_1.JPG

    Jacek Sienicki "Obserwacje - bliski i dalszy plan"

     

    Galeria przygotowała wystawę malarstwa Jacka Sienickiego, która odbywa się w 50 lat po pierwszym dużym sukcesie artysty. Za prezentację obrazów w galerii Arkady krakowskiego BWA otrzymał w 1969 roku nagrodę za najlepszą wystawę roku, którą była monografia z obszernym analityczno-krytycznym tekstem Stanisława Rodzińskiego.

    Jacek Sienicki był studentem, a potem asystentem Artura Nachta-Samborskiego, jednej z najwybitniejszych osobowości polskiego koloryzmu. Sienicki należał do pokolenia arsenałowców, pokolenia artystycznie zbuntowanego, które na wystawie Przeciw wojnie, przeciw faszyzmowi w 1954 roku manifestowało niezależność polityczną i artystyczną.

    Cechą twórczości artysty jest realizowanie niektórych motywów cyklami. Właśnie w cyklach ujawnia się skupienie i wyciszenie, uparte odszukiwanie koloru, materii malarskiej i nawet zmiana formatu płócien służy wnikliwemu budowaniu struktury obrazu.

    Na wystawie eksponowane są prace z motywami: wnętrza pracowni, martwych natur, kwiatów, pejzaży i samotnego człowieka.

  • 22.112018
    wystawa_1[1].jpg

    Krzysztof Kiwerski "NY Citigroup Center i okolice"

     

     

    Nie wierzę w nauki objawione i sztukę podpartą definicjami. Nie wymagam od chóru daltonistów prawdy o kolorze. Przestałem ulegać terrorowi nowoczesności. Nie potrafię malować łokciami. Staram się być tolerancyjnym. Malarstwo dla mnie to bardzo przyjemny sposób gubienia czasu.

    K. Kiwerski

  • 27.102018
    wernisaz_1.JPG

    Małgorzata Stachurska "Laboratorium - ciało"

    Genesis - znaczy z greckiego - 'rodzenie, ród, rodzaj'. Małgorzata Stachurska prezentuje tylko kilka prac graficznych z większego cyklu pod tym tytułem, ale w zasadzie wszystkie dzieła pokazane na wystawie oddają się refleksji nad genezą naszego cielesnego bytowania, nad niepojętą harmonią elementarnych form składających się na żywy organizm ludzkiego ciała. Autorka dobrze wie, że najbardziej spektakularny i obiektywny obraz struktur materialnego świata w skali makro i mikrokosmosu dają dzisiaj instrumenty i technologie naukowe, nie próbuje z nimi konkurować. Odwołuje się do powszechnej wiedzy o budowie ciała, jego komórek, tkanek, narządów, na pewno do fizycznych doświadczeń własnego ciała, jego potencjalności oraz funkcjonowania nawet niezależnie od świadomości czy woli. Dla artystki, jak potwierdza w tytule wystawy, jest ono laboratorium badań artystycznych, przedmiotem refleksji estetycznej i metafizycznej.

    Jan Bujnowski

     

  • 12.102018
    Ida_m.JPG

    Przemek Kmieć "Przełęcz obrazów"

    Uwiedziony spojrzeniem łani zabrnąłem w ciemny bór. Wędrujące głosy nie dają mi spokoju. Błądzę. Napotykam tu i ówdzie na podziemne jamy, do których trzeba zejść i zajrzeć niczym w lustra. Nagle martwy fragment lasu: kikuty drzew jak niemy wyrzut, zbolały krzyk. Polana, na której można okrzepnąć w promieniach czułego słońca. A potem dalej iść przez leśne ostępy, nie znając drogi. Znów gęsto i mroczno. W rozdrapanym gałęziami skrawku nieba majaczy wierzchołek. Do przełęczy zdaje się niedaleko...

     

    Przemek Kmieć

  • 07.062018
    wernisaz_E._Zawadzkiej_1.JPG

    Ewa Zawadzka "Na krawędzi światła"

    Twórczość profesor Ewy Zawadzkiej, związanej ze środowiskiem katowickiej Akademii Sztuk Pięknych od kilkunastu lat koncentruje się przede wszystkim na malarstwie. W tej dyscyplinie, podobnie jak wcześniej w grafice i rysunku, osiągnęła autorka znacząco odrębny wyraz, który stawia jej dzieło wśród wysoko cenionych współczesnych zjawisk w sztuce. Zaistniała zmiana medium, wydaje się dziś niemal naturalną konsekwencją ekspandującej wizji twórczej. Obrazy interesująco korespondują z dawniejszymi dokonaniami, ale umożliwiają artystce spełnienie nowych dążeń. Na krawędzi światła - najnowsza wystawa prezentowana w galerii Artemis gromadzi prace olejne na płótnie, pochodzące z rozwijanego w ostatnich latach cyklu Materia ciszy…

    … Kontemplatywny charakter eksponowanych obrazów uwydatnia tytuł wystawy - Na krawędzi światła. Światło i ciemność, wielki temat tego malarstwa – są kontrastowane, stopniowane,   subtelnie rozgraniczane geometrycznymi podziałami, celebrowane….   jak u tenebrystów XVII wieku obdarzane metafizycznym wyrazem. Obserwacja światła naturalnego w architektonicznym kontekście przekształciła się w rodzaj wizyjnej syntezy. Zarazem w iluzyjnie skomponowaną całość wdziera się pierwiastek kreacyjnej nieprzewidywalności…. Artystka świadomie wzmacnia oddziaływanie obrazów stosując dodatkowe oświetlenie i nawarstwienia przestrzennych planów. Jasność prześwieca, ślizga się po materii, uszlachetnia ją i tworzy, przemienia barwy, współgra z geometrią kubicznych konstrukcji, załamuje się na krawędziach, wreszcie wnosi lekkość, a na poziomie odczuć – nadzieję. Jej logika nie zawsze wynika z optycznych praw, a wprowadzany niekiedy element irracjonalny zdaje się otwierać jeszcze inny, niepoznany wymiar. Czerń Ewy Zawadzkiej jest natomiast czernią niepokojącej, matowej próżni zalegającej w kątach, przezierającej ze szpar czy szczelin, radykalnie dzielącej bryły albo dającej wrażenie otchłannej głębi w tle. W jej opracowaniu pobrzmiewa echo doświadczeń zdobytych w technikach graficznych, a śmiałość zestawień przywodzi na myśl niemal barokowy dramatyzm. Oto zatem współistnieje tu swoista asceza środków z taką ich intensyfikacją, że płótna stają się obecne w niezwykle wyrazisty sposób, nierzadko wskazując też na symboliczne odniesienia...

    Agnieszka Tes – fragmenty wstępu do katalogu

  • 20.042018
    wystawa_Olgi_Zabron.JPG

    OLGA ZĄBROŃ "PRZEPŁYWY"

     

     

     

    Wernisaż wystawy malarstwa Olgi Ząbroń Przepływy w dniu 20 kwietnia został wpisany w Cracow Gallery Weekend KRAKERS. Hasłem tego artystycznego wydarzenia w tym roku była „Zmiana” i chociaż obrazy Olgi nie powstały specjalnie na tę okazję, to problem rozstrzygany w jej najnowszym malarskim cyklu, określany tytułem Przepływy, jest niezwykle interesującą, indywidualną wizją jednej z możliwości zmian w sztuce. Subtelnie zaaranżowane kompozycje na jednolitych płaszczyznach ukazują pulsujący układ linii, będących fragmentem geometrycznych figur.

    Fot. by Michał Misiak

  • 22.022018
    Iluzorycznosc_czasu_i_przestrzeni,_2017,_60x50_cm.JPG

    Sabina Woźnica "Świadomość istnienia"

    Malarskie światy Sabiny Woźnicy to przykład synergii ekspresyjnej formy dzieła i wypływającej z osobistych przemyśleń artystki - wielości znaczeń. Bez względu na to, czy impulsem twórczych poszukiwań staje się obserwacja otaczającej rzeczywistości, inspiracja światem „tu i teraz”, czy filozoficzno-literackie tropy – malarstwo Woźnicy cechuje artystyczny autentyzm i konsekwencja podejmowanych wyborów. Najnowszy cykl prac – Świadomość istnienia – stanowi udaną egzemplifikację jej malarskiego credo. Kilkanaście płócien o zróżnicowanych formatach ewokuje pytania o naturę świata i ludzkiego postrzegania, zasadność konwencjonalnych koncepcji czasu i przestrzeni, rolę jaką nasza świadomość odgrywa w formowaniu sądów o otaczającej rzeczywistości…

    … Jak przyznaje sama artystka w jej malarstwie pobrzmiewają echa biocentryzmu – koncepcji powstałej na gruncie krytycznej analizy dogmatów zachodniej nauki. Zgodnie z założeniem twórców - tej jednej z wielu zresztą „teorii wszystkiego”, to obserwacje z dziedziny biologii - a nie jak dotąd twierdzono fizyki, miałyby się stać koronnym argumentem w dyskusji nad ustaleniem logiki wszechświata…

    Natalia Żak - fragmenty tekstu wstępu do katalogu

  • 14.122017
    Perspektywa_1_m[1].jpg

    Tamara Berdowska "Bezsenność"

    …We wszystkich pokazywanych pracach, które korespondują między sobą będąc częściami mini cyklów zawierających warianty oparte na podobnym pomyśle, pojawia się charakterystyczne odwrócenie. Miejsce bieli w jednej wersji utworu zajmuje czerń w kolejnej, forma wypukła zamienia się z wklęsłą, kierunek odśrodkowy ze skierowanym do wnętrza, wrażenie zbliżania przemienia się w oddalanie, głębia w maksymalne wychodzenie do przodu… Swoistym wyzwaniem może stać się obserwowanie tej niezwykle inteligentnej gry w poszczególnych układach. Czy będą to ażurowe wiry, czy duże tonda, gdzie malarka operuje przenikaniem i przemieszczaniem podstawowych figur koła, kwadratu i rombu, czy oszczędniejsze prostokąty albo obiekty rysunkowo – przestrzenne bazujące na motywie koła…

                    Zestawienie obrazów , które w większości namalowane są w dużych formatach, daje efekt swoistego environment. Odbiorca znajduje się pośród koncentrycznych, symetrycznych, zgeometryzowanych kompozycji, z których każda zdaje się balansować na brzegu tego, co niewidzialne i niematerialne, każda stwarza wrażenie ruchu,   zaprasza do wejścia w rodzaj kontaktu, u którego podłoża może nastąpić spotkanie istniejących w artystce i w odbiorcy archetypowych struktur. Formy wyłaniają się i zanikają, rozszerzają i kurczą, pulsują, obracają, wciągają niczym kalejdoskopowa iluzja zjawiająca się na granicy snu. Albo… oczyszczając z wszelkich dziennych percepcji, wiodą do centrum. Cykl ,,Bezsenność” jest poruszaniem się między jawą a snem, ku nieznanym wymiarom twórczości i świadomości. Abstrakcyjne malarstwo Berdowskiej na swój sposób wpisuje się w ponadkulturową i ponadczasową ciągłość, a jednocześnie jest malarstwem na wskroś współczesnym, malarstwem czasów zaawansowanej technologii i odkryć naukowych zmieniających rozumienie rzeczywistości w jej mikro i makro skali. Być może najbardziej wzruszające jest to, że artystka wciąż na nowo wydobywa, nieodkryte dotąd potencje piękna oraz to, że wszystkie z doskonałych układów, jakie mamy przed sobą, zostały stworzone bez najmniejszej pomocy techniki - ludzką ręką.

    Agnieszka Tes – fragment wstępu do katalogu

  • 10.112017
    Geometria_swiatla_I,_tempera_zoltkowa_na_plotnie,_60x60cm_2017_m[1].jpg

    Dariusz Milczarek "Poczekalnia"

    (..).Granica między światłem i cieniem jest jednym z najważniejszych wyróżników w malarstwie Dariusza Milczarka (…) Swoje kompozycje kreuje bazując na wykonanych przez siebie zdjęciach. Zaskakująca jest deklaracja autora gdy w fotografii widzi „możliwość zwolnienia tempa, zatrzymania zmienności”, co poza oczywistymi funkcjami tego medium i szaleńczego dynamizmu obrazowania zapowiada refleksyjność, zastanowienie, nawet kontemplację. W tej deklaracji posuwa się jeszcze dalej, bo przy dużej wiedzy, świadomości czym jest dla niego fotografia, jaki jest jej potencjał i możliwości totalnego działania, opowiada się za malarstwem jako medium dla siebie najważniejszym. Malarstwo według niego daje nieograniczoną swobodę wypowiedzi, wolność. Taka postawa jest wbrew powszechnym tendencjom, modom i godna szacunku, tym bardziej, że to świadoma decyzja, bezkompromisowa na rzecz jakże ważnej, kto wie czy nie najważniejszej wartości jaką jest bezinteresowne wypowiedzenie własnej prawdy o sobie i świecie, tu za pomocą malarstwa. Ważne więc jest to „jak” mówi, jak maluje. Widzi w malarstwie niewyczerpane możliwości wyrazowe, znaczeniowe i właśnie głównie językowe. A język wypowiedzi malarza jest niepowtarzalny, jedyny i on tak naprawdę powołuje do istnienia na nowym malarskim gruncie osobne istnienie człowieka, malarza. A cóż to oznacza innego jak nie pamięć, pamięć jednostkową, prawdę która porusza się pośród uniwersów ludzkich i buduje wspólne uniwersum. Są to być może pewne oczywistości, ale warto je przywoływać. Jedną z najważniejszych form wyrazowych języka malarskiego jest kolor. W fotografii jest on w pewnym stopniu imitacją, natomiast w malarstwie bardziej osobisty, własny, gdyż widzenie wynika z bezpośredniego przeżycia emocjonalnego. Kolor jest możliwością indywidualną nawet gdy zbliżony do drugiego, tworzy to jednak niepowtarzalny zestaw, temperaturowy układ, nasycenie, dźwięk, bowiem każdy człowiek ma inne poczucie koloru. Inną cechą języka malarskiego poza kolorem jest cała sfera strukturalna obrazu. Faktura obrazu buduje się za każdym razem osobno, jednorazowo. Autor postanawia malować na czarnych tłach. To co powstaje na obrazach jakby było następstwem działań w mrocznym fotograficznym laboratorium, tyle że przy użyciu odmiennej techniki, tempery żółtkowej. Technika temperowa przy swojej niepowtarzalnej strukturze powierzchni, maty, drobna tkanka pociągnięć pędzlem, umożliwia w miarę długą kontrolę nad malowanym obrazem, pozwala zastanowić się pozostawiając niejako w gotowości sferę wyrazową, nastrojową, a ta jest ostatecznie zbudowana niepowtarzalnie. Na czerni toczy się gra w przewadze błękitów o różnym nasyceniu, fioletów, zgaszonych zieleni, brązów, chłodnych szarości pomiędzy akcentami niemal czystej żółci, niekiedy jasnego kobaltu, skrawka czerwieni, oranżu czy rozjaśnionej sieny. Owe nasycone akcenty spinają, potęgują zanurzenie w cieniu. Są wśród tych prac również stonowane, w których zjawiskowość kształtów cienia jest głównym wystarczającym wątkiem. Zjawiskowość działania jest tu podstawowym pierwszym wrażeniem, czyli to co jest istotą malarstwa jako takiego. U Dariusza Milczarka tematyka wyłania się dzięki fotografii. Są to kompozycje figuralne, portrety, człowiek we wnętrzu, postać w codzienności otoczenia i przede wszystkim cień, który żyje dzięki światłu. Wprawdzie są to malowane konkrety, momentami łatwo rozpoznawalne, jednak większość nie jest wprost, ale ukryta. Bohaterem obrazów w gruncie rzeczy jest graniczność, to co między konkretem a abstrakcją, miedzy jasnością światła a zanurzeniem w cieniu ustanawiane harmonijnie, oszczędnie przy pomocy ciekawej, charakterystycznej dla tempery struktury powierzchni. Owa graniczność, odrealnienie w warstwie strukturalnej, gra pomiędzy światłem i mrokiem, czarne tło, próbują wyrazić tajemnicę świata bliskiego. Zanikanie w mroku portretowanej twarzy, wibracje cienia, witrażowa tafla, zanikanie postaci we wnętrzach jest zwróceniem uwagi na proces, na chwilowość zjawisk życia, w którym malarstwo tą efemeryczność monumentalizuje, zatrzymuje. Fotografia, zwłaszcza wizerunków człowieka, zanim totalnie się rozprzestrzeniła, była czymś odświętnym, posiadała cechy wyjątkowości. Sadzę, że to potrzeba wyjątkowości chwili, wyjątkowości zdarzenia skłania autora do malowania, do uprawiania tego rodzaju sztuki, bo przewrotnie malarstwo obecnie jest świętem. W wyjątkowym malarskim medium powstaje tu połączenie tego, co fotografia swoją zewnętrznością sugeruje, z tym co jest autora własną świata interpretacją. Półmrok, cień i jasność światła, jedność przeciwieństw, dotyk obiektywności piękna.(...)

                                                                                                                                     prof. Stanisław Baj

     Fragment recenzji pracy doktorskiej Dariusza Milczarka p.t. „Obrazy światło-czułe”

Strony:
  • Dodaj link do:
  • facebook.com