DANIEL MRÓZ "POMNIKI NIEUCZESANE"

Krakowski jubileusz czy exegi monumentum?

 

Kpiarska tradycja, wywodząca się z Zielonego Balonika, celnie opisanaprzez Boya, tak chętnie przez ojca cytowanego, kazała mi zastanowić się nad przypadającym w tym roku jubileuszem stulecia urodzin autora pokazanych na wystawie rysunków.

Jak sam, gdyby żył, widziałby swoje dokonania — czy bardziej jako exegi monumentum, czy tak, jak to zjadliwie opisuje Boy w Krakowskim jubileuszu?

 

Pośrednią odpowiedzią są pomniki, które narysował.

 

Ojciec odnosił się niechętnie do celebry i wszelkich zbiorowych uniesień. Zapewne wspomnienie lat młodości, w których doświadczył skutków zarządzania zbiorowymi emocjami: najpierw państwowo dekretowanym hurra-optymizem lat przedwojennych, potem szaleństwem wojny, w końcu — jako krótkotrwały entuzjasta budowy „nowego wspaniałego świata” — nauczyło go krytycznie i z ironią odnosić się do narzuconych odgórnie autorytetów, ideologii, powszechnych entuzjazmów.

 

*

Daniel Mróz był „człowiekiem miejskim” — choć nie stronił od przyrody, ale jako celu wycieczek, a nie życia na łonie natury. Zafascynowany był miastami z przełomu wieków XIX i XX, już rozbudowującymi się z rozmachem, ale jeszcze pozostającym spójnym organizmem na ludzką miarę, z wyraźnie wyodrębnionym centrum.

Przełom wieków przyniósł w architekturze nowe style i możliwości technologiczne, co pozwoliło wznieść na całym świecie wiele charakterystycznych budowli łączących często dawną skłonność do ornamentacji i symboliki z nowymi materiałami. Ta „hybrydowość” estetyki i techniki tego okresu (widoczna na przykład w wieży Eiffla wielokrotnie przez ojca przywoływanej — wprost i aluzyjnie) i w ówczesnych maszynach, była zapewne inspiracją do kreowania „ciągu dalszego” — równie hybrydowych machin, robotów, pomników.

Zapewne dlatego Kraków, prócz tego, że był miejscem urodzenia, odgrywał w pracach artysty tak istotną rolę. W początku wieku rozrósł się, wzniesiono nowe, charakterystyczne budowle, jak choćby — przewijający się w wielu rysunkach Mroza — Dom Pod Globusem. Ale spacerując po linii A-B Rynku wciąż można było spotkać „wszystkich”, ludzie znali — choćby z widzenia — charakterystyczne postaci, do których grona wysoki, siwobrody Daniel Mróz był później zaliczany.

 

*

Pomnik to miejsce szczególne w strukturze miasta, punkt spotkań, podziwu (lub drwiny) przyjezdnych, połączenie odświętności, patosu i codziennego życia — a więc świetny pretekst i forma dla tworzenia zaskakujących połączeń i uprzytomnienia, że te czczone symbole są czasem mocno wątpliwe (np. „pomniki przemocy” — ilustracje do niemieckiego wydania S. J. Leca Nowych myśli nieuczesanych z 1964 r.), niekiedy trącą kiczem i przegadaniem (Spis treści w Jerzego Harasymowicza Micie o świętym Jerzym, 1960 r.) lub śmiesznością (nagrobek–krążownik szos w Deszczu Sławomira Mrożka, 1962 r.), a niejednokrotnie upamiętniają potwory (jednookie popiersie z okładki Opowiadań niesamowitych Aleksandra Grina, 1971 r.).

 

Ale są w tej kolekcji również postacie traktowane z sympatią — posąg człowieka skamieniałego przy wyniesionym na krakowskie podwórko krześle (może zadumanego nad odchodzącym światem?) — ilustracja do opowiadania Sławomira Mrożka Życie współczesne (Słoń, 1957 r.), zwariowanych wynalazów Trurla i Klapaucjusza z Cyberiady Stanisława Lema (1972 r.), wreszcie pomnik przyjaciół tygodnika „Przekrój” (1975 r.), przedstawiający na monumentalnym, nawiązującym do socrealistycznej gigantomanii postumencie parę zaczytanych w piśmie modnie ubranych, długowłosych młodych ludzi o wyglądzie dalekim od ideału oficjalnie akceptowanej młodzieży.

 

Niewątpliym (choć po mrozowemu żartobliwym) hołdem dla autora jest posąg Stanisława Jerzego Leca ze strony tytułowej wydania polskiego Myśli nieuczesanych (1959 r.), nawiązujący do przedstawionych we wnętrzu książki popiersi słynnych starożytnych myślicieli. Wprawdzie głowa popiersia została utrącona, ale obok widzimy jego potężny mózg–byka, cóż, że prowadzonego na łańcuchu, skoro nadzorca jest taki malutki?

 

Jeśli więc pomnik — to stawiany indywidualistom, nonkonformistom, ludziom samotnie zadumanym nad światem. A do tej kategorii Daniela Mroza zapewne można zaliczyć.

 

Łucja Mróz-Raynoch

Copyrights 2024 Galeria Artemis. Wszelkie prawa zastrzeżone  
Realizacja: grafiQa.pl
Script logo